wymyślam sobie
gest utrąconej dłoni
figurki z gliny
gdzieś przed Krakowem
do taktu zapisuję
muzyczną frazę
głośne tykanie —
nietknięta jajecznica
kusi zapachem
pstryknięcie lampki —
na nitce porusza się
łowca koszmarów
muzyk z muzykiem —
rysunek na serwetce
rozmazał kufel
o czwartej rano
nie czuję jej zapachu
tylko popijam
szósta trzydzieści —
kościelny dzwon głośniejszy
późną jesienią
na drugą stronę —
tabliczka z ostrzeżeniem
blokuje przejście
w oknie pusty sad —
na strychu zapach jabłek
pod miękkim sianem
wiatr od północy —
z rzeki poderwały się
ostatnie kaczki