grób Żuławskiego —
czerwieni się wiązanka
sztucznego kwiecia
jajko na twardo —
na obiad i kolację
musi wystarczyć
egzotyczny kwiat —
czysta woda w flakonie
łamie łodyżkę
zgniecione tubki —
tylko ultramaryny
trochę zostało
tam i z powrotem
chromowany długopis
turla po biurku
jeszcze za wcześnie —
na dłoni wylądował
zimny okruszek
kontrabas solo —
melodia rozmyła się
w improwizacji
siadam na ganku
w czapce i rękawicach —
naprzeciw lasu
przechodząc obok
dotyka dłonią włosy —
była znajoma
promienie słońca
rozczerwieniły liście
starego klonu