w marcowym słońcu
dziki bluszcz wdrapuje się
na ścianę domu
klakson taksówki -
z torebką na kolanach
usiadłaś jeszcze
wieczór bez prądu -
na portrecie twarz babki
drga w blasku świecy
marcowa bryza -
autobus chlapnął breją
w grupkę przechodniów
koncert rockowy -
chyłkiem wychodzę z sali
z bolącą głową
koniec antraktu -
nutka korzennych perfum
fala za falą
spotkanie z Mistrzem -
gruby tom z autografem
chowam do torby
powrotna droga -
cichy szum wycieraczek
kołysze do snu
druga piętnaście -
najbliższe połączenie
za trzy godziny
dom podzielony -
w twojej części ballada
w mojej toccata